
Dzień skrzypiec Rozdział III
ROZDZIAŁ III
Joasia
Przyjechała do domku pana Macieja o dwudziestej. Wyciągnęła bagaże. Zgodnie z umową, klucz był pod wycieraczką a domek posprzątany. Odetchnęła głęboko górskim powietrzem i zapatrzyła się w dal. Dawno tu nie przyjeżdżała. Chyba nie miała na to ochoto. Nie zdecydowałaby się pewnie na to gdyby nie ojciec. Zapłacił za ten domek mówiąc, że oni już nie dadzą rady tu przyjeżdżać, ale ona powinna. Ojciec był niepoprawnym romantykiem. Miał szalone pomysły, zmieniał często zdanie i potrafił zachowywać się bardzo nieodpowiedzialnie. Może gdyby był bardziej stabilny emocjonalnie, dzisiaj Asia nie bałaby się własnego cienia. Musiała przyznać, że wzbogacił jej dzieciństwo o wiele niespodzianek i sprawił, że dzisiaj ona nie potrafiła podjąć żadnych decyzji spontanicznie. Nawet jeśli chciała, czy potrzebowała tego. Jej życie było do bólu przewidywalne, poukładane i nudne. To ostatnie zawsze dopowiadał ojciec. Matka tylko uśmiechała się, bo rozumiała dlaczego Asia nie potrafiła zdobyć się na spontaniczność i brak planów.
Wniosła walizkę do domku i zamknęła za sobą drzwi. Otworzyła okna by przewietrzyć pomieszczenia. Musiała przyznać, że domek był całkiem przytulny. Pan Maciej dbał o czystość.
I co ja mam tutaj robić? - zapytała samą siebie patrząc na pomieszczenia. - Zafundował mi tatuś wakacje.
To ostatnie zdanie powiedziała ironicznie. Nie miała planów na wakacje. W tym roku myślała, że spędzi je w mieście. Zazwyczaj kupowała jakąś zagraniczną wycieczkę i przez dwa tygodnie opalała się, jadła i zwiedzała. W tym roku nie miała na to ochoty. Wyjazdy znudziły jej się. Czuła się trochę samotna. Stwierdziła, że spędzi czas w mieście i odpocznie w mieszkaniu. Ojciec, kiedy dowiedział się o jej planach, nic nie mówił a po kilku dniach poinformował ją, że zarezerwował jej domek u pana Macieja na całe dwa tygodnie. Asia nie miała pojęcia co ona, dziewczyna z miasta, ma robić na wsi przez dwa tygodnie, ale nie protestowała. Ojciec był tak zachwycony tym pomysłem, że odpuściła. W sumie i tak miała spędzić te dni w ciszy, więc chyba lepiej było siedzieć na wsi niż w bloku. A w domku miała wszystko czego potrzebowała.
Wyciągnęła z pojemnika sałatkę, którą przygotowała na drogę i wyszła na taras. Usiadła w bujanym fotelu i zaczęła wsłuchiwać się w odgłosy natury. Było tak cicho i przyjemnie. Powoli zachodziło słońce, lasy ściemniały się. Gdzieś w oddali usłyszała przejeżdżający pociąg. Czyjeś rozmowy niosły się po wsi. Oburzone głosy. Cieszyła się, że jej to nie dotyczy. Mogła być tą, która siedzi z boku jedząc sałatkę.
Jak on tak mógł – usłyszała czyjś głos. - Wyjechał do miasta i myśli, że może tak obrażać ludzi. Ojciec dopiero pochowany a on ludzi oskarża o takie rzeczy. Nawet nie rozpacza po nim.
Niedaleko pada jabłko od jabłoni – stwierdził inny głos. - Jego matka też wiecznie szukała dziury w całym.
Wszyscy na pogrzeb przyszli a ten jeszcze się czepia.
Oj, szkoda słów. Wyjechał i zgarnie chałupę po ojcu. Szkoda tylko Werki, bo wpatrzona w niego jak w obrazek. A ten taki opryskliwy. Nawet nie wspomni ojca dobrze. A gdyby nie ten ojciec...
Asia wsłuchiwała się w rozmowę. Żal jej się zrobiło tego nieznajomego chłopaka. Dobrze wiedziała, że czasami coś wygląda idealnie, a wcale takie nie jest. Jej tata też miał swoje wady. Może nie aż takie jak ojciec tego chłopaka. I ona nigdy nic złego nie byłaby w stanie powiedzieć na ojca, ale był zwyczajnym lekkoduchem. Jedyną jego miłością była muzyka. Potem dopiero była mama i ona. Nie mogła narzekać, bo ojciec miał niesamowitą fantazję i prawdziwy talent, ale nie mogła też wymagać od niego, że będzie pamiętał o wywiadówkach, urodzinach czy ważnych rocznicach.
Asia zamyśliła się. Usłyszała świerszcze i żaby. W pobliżu domku pana Macieja był staw. Może warto byłoby wybrać się tam jutro na spacer. Mogła też pójść za ścieżką do lasu, do kapliczki. Mogła pójść w te wszystkie miejsca, do których chodziła jako dziecko z rodzicami. Uśmiechnęła się i pomyślała, że to był dobry pomysł z tym wyjazdem. Wreszcie może odpocząć. Siąść wieczorem i patrzeć w niebo, które nigdzie indziej nie jest tak piękne.
W oddali usłyszała dźwięki harmoniki. Piękna melodia płynęła w las. Kołysanka na dobrą noc otuliła dziewczynę.
Katarzyna Tercha-Frankiewicz

Komentarze