top of page
Dzień skrzypiec Rozdział V

Dzień skrzypiec Rozdział V

katarzynatercha
12 mar
6 minut(y) czytania

ROZDZIAŁ V


Joasia




Rano poszła do sklepu. Popołudniu spacerowała po lesie. Wieczorem znowu usiadła przed domkiem i zasłuchała się w odgłosy świerszczy. Znowu usłyszała harmonikę. Ktoś grał. I to bardzo ładnie. Owinęła się chustą i ruszyła za dźwiękami. Zawsze miała słabość do muzyki. Być może to przez tatę. On potrafił pięknie grać. Muzyka budziła w niej miłe skojarzenia. Minęła dwa domy i zobaczyła młodego mężczyznę, który siedział na schodach. To on grał na harmonice. Wydawał jej się dziwnie znajomy. Nie miała ochoty zaczynać rozmowy. Już miała minąć ten dom, kiedy nagle wyszła z niego młoda kobieta. Jasne blond włosy opadały na jej ramiona, zielone oczy błyszczały. Kobieta była smukła i wysoka. Taką ją zapamiętała. Jeszcze jak były nastolatkami, ta dziewczyna budziła w Asi podziw. Była stąd. Była miejscowa. Często spotkała ją nad rzeką. Widziała jak rysuje. Tych rysunków nie potrafiła zapomnieć. Były pełne emocji. Zbliżone do natury, ale dawało się w nich wyczuć niepokój. Pamiętała jak kiedyś do niej podeszła i zapytała czy nie narysowałaby czegoś dla jej taty. Tata miał mieć urodziny. Taki rysunek wydawał się dobrym prezentem. Od tego wszystko się zaczęło.


Weronika – krzyknęła Asia i pomachała do dziewczyny.


Werka podniosła głowę i spojrzała na nią. Jej oczy rozpromieniły się. Uśmiechnęła się szeroko. Chłopak siedzący przestał grać i spojrzał na nią. Jego wzrok był nieprzenikniony. Ponury. Asia widziała pewne podobieństwo między starą znajomą a chłopakiem, ale radosny wyraz twarzy Weroniki i ponura mina muzyka stanowiły kontrast.


Chodź do nas – Weronika zbiegła ze schodków i stanęła przy bramce. - Napijesz się z nami herbaty. Będziemy palić ognisko. Mateusz już zrobił miejsce za domem. A, właśnie. To jest mój brat Mateusz.


Miło mi – chłopak pomachał z ganku.


Nie wyglądał jakby było mu miło. Może Asia była uprzedzona. Sama nie miała pewności. Ruszyła za Weroniką nieśmiało. Dopiero harmonika w dłoniach Mateusza przypomniała jej, że pierwsze wrażenie może być mylne. Gdyby uśmiechnął się, mógłby wyglądać całkiem przyjaźnie. Tak jak Weronika, był wysoki i smukły. Przy tym miał jasne włosy, które niesfornie opadały mu na czoło. Tylko oczy były ciemne, prawie czarne.


Dawno się nie widziałyśmy – uśmiechnęła się Weronika sadzając obok siebie Asię. - Po tych ostatnich wakacjach już chyba nie przyjeżdżałaś.


Byłam jeszcze dwa razy z rodzicami – uśmiechnęła się dziewczyna – ale potem odpuściłam. Nie udało mi się ciebie spotkać. I chyba wyrosłam z tego... W tym roku postanowiłam nigdzie nie wyjeżdżać... Tata zrobił mi taką niespodziankę i zarezerwował ten domek. Stwierdził, że źle wyglądam i przebywanie na łonie natury dobrze mi zrobi.


Mateusz spojrzał na nią i szybko zajął się ogniskiem. Rozpalił ogień, dołożył drewna. Przygotował patyki. Na chwilę zniknął w domu by przynieść chleb i kiełbasę.


A ja miałam załatwioną pracę na wakacje – opowiadała Werka. - Nie przyjeżdżałam zbyt często. Żeby utrzymać się w mieście musiałam pracować, doszkalać się. Ale w sumie opłaciło mi się. Tylko czasami myślę żeby tu wrócić. Tak już na stałe.


Myślę, że miałabyś co robić tutaj – Mateusz uśmiechnął się lekko. - A jak już ogarniemy ten dom, to będzie ci się przyjemnie mieszkało.


Weronika spojrzała na brata z czułością.


Muszę się nad tym zastanowić – odpowiedziała. - To zbyt duża zmiana w życiu. Nie wiem czy jestem na to gotowa.


Asia popatrzyła na rodzeństwo. Zawsze żałowała, że jest jedynaczką a widoczna więź między Weroniką i Mateuszem spotęgowała to uczucie.




Mateusz


Ta dziewczyna była ładna. Weronika z łatwością nawiązywała znajomości. Wracała z różnych miejsc z nowymi znajomymi. Mateusz nie potrafił tak. Był zdystansowany a problemy z ojcem nasiliły jego niechęć do ludzi. Jednak ta cała Asia miała w sobie ciepło i serdeczność. Patrzyła na niego uważnie. Przyglądała mu się a on nie potrafił być tak beztroski jak Werka. Chociaż czasami przychodziła myśl, że Werka udaje. Udaje radość życia, udaje beztroskę i wiele innych rzeczy. Była z tym podobna do ojca. Do tego ojca, przed śmiercią mamy. Czuł do niego żal, ale odkąd zaczął pracować nad domem, ten żal zmniejszał się. Każdy odkryty na nowo kąt w pokoju, przywoływał wspomnienia i coś jeszcze... Stara szafa przypomniała mu zabawy w chowanego, w których uczestniczył też ojciec. Patrząc na Joasię, Mateusz pomyślał, że może cały problem ojca tkwił w miłości do mamy. Nie potrafił później już ułożyć sobie życia. Z kolei Weronika nie umiała obdarzyć nikogo miłością. Prawdopodobnie bała się, że ktoś zniknie, tak jak zniknęła mama.


Cieszę się, że tutaj przyjechałam – powiedziała Asia. - Nie planowałam tego ale tata wykupił mi nocleg... Nawet nie wiedziałam co miałabym tutaj robić... Być może to przyjdzie z czasem...


Zawsze możesz nas odwiedzić – powiedział Mateusz i spojrzał na nią dłużej niż wypadało.


Dziewczyna zmieszała się. Mateusz nie. Był przyzwyczajony do towarzystwa kobiet. I to był jego problem. Nie bał się, że znikają. Nigdy nie zaangażował się aż tak. Nie potrafił tego zrobić. Wiedział, że musi odnowić szafę, pomalować pokoje. Zmienić kilka rzeczy. Asia wydawała mu się miłą odskocznią od tych obowiązków.


Tylko Weronika pobladła. Chyba przeczuwała plany brata. Znała go już od tej strony.


Mati, nie wolno ci – syknęła mu do ucha.


Zobaczymy – Mateusz uśmiechnął się tylko a Asia zaczerwieniła się.


Wymianę zdań przerwał zbliżający się Antek.


Palicie ognisko beze mnie – roześmiał się. - Niosę coś od mamy. Podała szaszłyki.


A dołączy do nas? - zapytała Weronika. - Niestety nie. Ma jakąś tajemnicę. Nie wiem o co chodzi ale stwierdziła, że ma teraz dużo pracy.


Bywa tajemnicza – stwierdził Mateusz.


Antek roześmiał się. Popatrzył na Weronikę, potem na Mateusza i na końcu na Asię. Tej ostatniej podał dłoń i przedstawił się. Mateusz teraz uświadomił sobie, że przy grzecznym Antku, on sam wychodzi na gbura.


Przygotowałeś pokoje? - Antek przeszedł do rzeczy.


Tak – stwierdził Mati. - Nie wyburzymy tej ściany ale powiększymy drzwi. Wtedy salon i kuchnia połączą się i będzie więcej przestrzeni. Chciałbym je zrobić w chłodnych barwach, bo tam zawsze było gorąco. Wiki ma też sporo obrazów w granacie i błękicie. Będzie ładnie wyglądało. Klatkę schodową trzeba zrobić jasną. Tam też coś powiesimy, tylko w innej tonacji. Na górze, na strychu zrobię jej pracownię i przygotuje się jedno pomieszczenie na salon fryzjerski.


A co dla ciebie?


Mi wystarczy jeden pokój. Będę przyjeżdżał na wakacje.


A może... - zaczęła Werka.


Nie ma mowy.


Mateusz był zdenerwowany.


Rozmawialiśmy o tym – powiedział ze złością. - Będę chętnie cię odwiedzał ale nie chcę wracać do tego co było. Mam swoje życie. Wojtek chce żebym wrócił do pracy. Skończę robotę w domu i wracam do miasta. Przez chwilę zauważył zdziwione oczy Asi. Złowrogi błysk a potem obojętność. Ta obojętność zabolała go. A ból przypomniał mu, że musi uważać.


Chciałbym dzisiaj dokończyć te drzwi – powiedział Mateusz i zrobiło mu się trochę żal, że zostawi Asię z Werką. - Podejrzewał, że siostra będzie psuła mu opinię.


Ja jestem gotowy – stwierdził Antek. - Można na was liczyć, jeśli chodzi o jedzenie?


Nie ma sprawy – uśmiechnęła się Asia. - Zawołamy was. Idźcie, my tutaj sobie powspominamy stare czasy...


Asia uśmiechnęła się do Weroniki. Nawet jeśli zrobił złe pierwsze wrażenie, ta nie dała po sobie poznać.


Pracowali w milczeniu. Powiększenie drzwi zajęło sporo czasu a efekt był daleko od zamierzonego. Wszędzie panował bałagan, pył unosił się w powietrzu i pokrywał młodych mężczyzn.


To chyba nie był dobry pomysł – stwierdził Mateusz patrząc na efekty.


Spokojnie – Antek uśmiechnął się. - Ogarniemy to. Tylko na czas remontu, może pogadaj z Werką, niech przeniesie się do mnie i mamy. Ona chyba nie powinna przebywać w takim pyle. Ty też się przenieś. Nawet przy zdrowych płucach, nabawisz się tutaj astmy czy czegoś gorszego.


Skąd ci to przyszło do głowy?


Mój dziadek miał astmę. Potem dostał raka i zmarł.


Antek mówił to lekkim tonem. Przeszłość zacierała się w nim, robiąc miejsce przyszłości. A przyszłością była Weronika. Mateusz wiedział o tym. Wszyscy wiedzieli. Tylko Werka trwała uparcie w przekonaniu, że to drobiazg. Ważne sprawy, związki to były te, które miały miejsce w stolicy. Chłopak westchnął.


Werka chce tu mieszkać a ja nie widzę tego – przyznał i zajął się swoją stroną drzwi.


Dlaczego? - zapytał Antek.


Ona nie traktuje tego miejsca poważnie. Po śmierci mamy, wszystko co tutaj się dzieje jest dla niej zabawą.


Antek zamachnął się i zniszczył kolejne części ściany.


Mi mówi, że traktuję kobiety jak zabawki – mówił Mateusz. - Sama nie jest w stanie odróżnić prawdziwego uczucia od zauroczenia. Chce tutaj mieszkać ale ta chęć wydaje mi się taka niestabilna.


Może wydaje ci się.


Mati spojrzał na kolegę.


Ona już raz złamała ci serce – stwierdził. - Chcesz pchać się w to drugi raz?


Chcę spróbować.


Odważny jesteś.


To ostatnie zdanie Mateusz powiedział bez zastanowienia.


Wiesz możemy rozmawiać o związkach przy robocie – stwierdził po chwili. - Robota szybciej nam wtedy idzie.


Antek roześmiał się i wyprostował. Spojrzał na drzwi i zaczął widzieć zamiary Mateusza. Przestrzeń stawała się co raz większa. Pomieszczenie nabierało nowych kształtów. Mati miał rację z tym połączeniem kuchni i salonu. To było to. Ten dom mógł wyglądać przytulnie.


Tak... - powiedział. - Wiesz mógłbyś projektować wnętrza... Ten pomysł z tymi drzwiami jest świetny. Teraz to widzę... Jak skujemy ścianę zrobi się klimat...


Wiem – uśmiechnął się Mateusz. - Z Wiki też mam rację ale to twoja sprawa.




Katarzyna Tercha-Frankiewicz



 
 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Dzień skrzypiec Rozdział IV

ROZDZIAŁ IV Mateusz Obudził się podekscytowany. Pierwszy raz od dłuższego czasu czuł radość. Wstał wcześnie i zaczął sprzątać salon. Już jako dziecko miał pomysł na ten dom. Teraz mógł wcielić go w ży

 
 
 
Dzień skrzypiec Rozdział II

ROZDZIAŁ II Po pogrzebie odbyła się scypa. Znajomi, których dawno nie widział patrzyli na nich z udawanym współczuciem. Opowiadali o ojcu dobre rzeczy, których Mateusz już nie pamiętał. Miał w głowie

 
 
 

Komentarze


Post: Blog2_Post
  • Facebook
  • Twitter
  • LinkedIn

©2020 by Katarzyna Tercha-Frankiewicz. Stworzone przy pomocy Wix.com

bottom of page