top of page
Dzień skrzypiec Rozdział IV

Dzień skrzypiec Rozdział IV

katarzynatercha
9 mar
4 minut(y) czytania

ROZDZIAŁ IV




Mateusz




Obudził się podekscytowany. Pierwszy raz od dłuższego czasu czuł radość. Wstał wcześnie i zaczął sprzątać salon. Już jako dziecko miał pomysł na ten dom. Teraz mógł wcielić go w życie. Tak bardzo zafascynowała go, że nie zwracał na nic uwagi. Wszystko wymagało gruntownego remontu i Mateusz wiedział, że da radę go przeprowadzić. W końcu miał już w tym doświadczenie. I może to czas żeby złożyć wymówienie w firmie. Od kilku lat zajmował się budowlanką. Znał się na tym. Ale teraz czuł, że jeśli chce mieć dom swoich marzeń, to musi wybrać.


Roześmiał się, bo życie wydawało się takie przewrotne. Sąsiedzi będą wściekli. Nie dość, że ośmielił się nie wwspominać ojca dobrze to jeszcze zacznie remont domu. Szybko wyrzucił wszystkie ubrania z szafy i zaczął je pakować. Meble planował odnowić. Ścianę między pokojem a kuchnią chciał rozburzyć. Drewniane podłogi były w dobrym stanie. Wszystkie jego prace i rozmyślania przerwała Weronika, która weszła do pokoju.


Mati! - krzyknęła przerażona bałaganem. - Wyrzucasz rzeczy taty?


Mam pomysł na ten dom – wykrzyknął chłopak a oczy błyszczały mu niezdrowo. - Jeśli coś przyjdzie ci do głowy, to powiedz. Mam za sobą kilka lat pracy i znam się na rzeczy. Chcę zrobić salon i połączyć go z kuchnią. Meble trzeba odnowić, to też mogę zrobić... Chciałbym żeby w salonie wisiały twoje obrazy. To łóżko jest zbędne. Zrobimy tu przytulny pokoik. Możemy powiększyć okno. Wtedy będzie więcej światła...


Mateusz mówił szybko a Weronika z trudem nadążała za jego tokiem myślenia. Jego plany na dom wydawały się wspaniałe. Przerażały ją plany brata, ale stwierdziła, że lepsze to niż pozbycie się domu. Cieszyła ją też perspektywa powieszenie obrazów. A jeszcze ten wieczór, kiedy usłyszała jak Mateusz gra na harmonice.


Ja wiem – odezwała się nagle siadając na podlodze – że tata święty nie był. Kiedy przyjeżdżałam do niego, po twoim wyjeździe, bywał złośliwy. Czasami wyczuwałam od niego alkohol. Miał z tym problem. Później coś jednak się zmieniło.Chyba zaczął nad tym panować.


Mateusz spojrzał na Weronikę.


Chciałbym żeby tak było – stwierdził. - Przeszłości nie zmienię. Nie pogodę się z ojcem, który już umarł. Ludzie też mogą mówić co chcą. Mogą zwalać winę na mnie, że go zostawiłem, że źle o nim mówię, że niszczę to co on zbudował. Ale my wiemy o tym, że wszystko co powiedzą to kłamstwo. Chcę żyć Weroniko po swojemu. Chcę mieć dom i cieszyć się nim. Tobie też to radzę.


Dom, czyli to co planujesz tu zrobić? - zapytała siostra.


Tak, bo tylko na to mam wpływ. I jeszcze na to czy chętnie będę tu przyjeżdżał żeby się z tobą spotkać.


Ale to chyba zajmie się dużo czasu... Nie wiem też czy to dobry pomysł rozwalać ścianę... Czy sufit nie spadnie...


Można zrobić szersze drzwi. Możemy zostawić słupy.


I chcesz to wszystko zrobić sam?


Możesz mi pomóc.


Weronika usmiechnęła się. Ten pomysł przypadł jej do gustu. Zaczęła wyciągać ubrania z szafy. Zaskoczona zobaczyła, że były tam jeszcze ciuchy mamy. Nie miała zamiaru niczego zostawiać. Szafa była stara i po renowacji powinna wyglądać ładnie. Obiecujący był też kredens.


Mati – powiedziała zaglądając do kredensu. - Te naczynia są takie ładne.


Trzeba będzie je umyć – stwierdził chłopak. - Możemy tu zrobić przyjemne miejsce. Wszystko zależy od nas.


Pracowali do południa. Robiąc sobie czas na obiad i wywiezienie zbędnych rzeczy. Weronika dziwiła się ile ojciec zgromadził wszystkich drobiazgów. Miała wrażenie, że nigdy nie pozbędą się starych ubrań i zepsutych narzędzi. Gdyby nie zapał Mateusza, poddałaby się. Brat tak pięknie opowiadał o wakacyjnym domku, że nie potrafiła mu zepsuć humoru swoimi wątpliwościami.


Czy jest tu ktoś? - z zamyślenia wyrwał Weronikę czyjś głos.


Pani Ala! - pisnęła dziewczyna a za nią przybiegł Mateusz.


Jestem, jestem. Przyniosłam wam obiad. Wszyscy mówią, że od rana wyrzucacie z domu różne rzeczy i domyśiłam się, że macie poważne plany. A ze mną ktoś jeszcze przyszedł...


Do kuchni wszedł wysoki chłopak. Czarne włosy opadały mu na ramiona a oczy błyszczały tak jak u starszej pani.


Antek – uśmiechnęła się Weronika.


Mateusz także się uśmiechnął. Podał dłoń staremu znajomemu. Antek chodził do klasy z Werką i wyjechał w tym samym czasie co ona. Tylko Weronika ułożyła sobie życie w stolicy a Antek po studiach w Krakowie wrócił do rodzinnego domu. Czym się zajmował, Mateusz nie wiedział. Kontakt urwał się, gdy każdy ruszył w swoją stronę.


Macie sporo pracy – popatrzył na rodzeństwo.


Tak – Weronika przejęła inicjatywę. - Mateusz chce zrobić tutaj domek na wakacje. W pokoju taty ma być salon, na górze sypialnie. Chce połączyć salon i kuchnię, chociaż ja się obawiam, że jak ruszy ścianę to sufit spadnie nam na głowę.


Weronika dużo mówiła. Jak dla Mateusza to za dużo. Antek słuchał uważnie i kiwał głową. A obiad przyniesiony przez panią Alę pachniał zachęcająco. Mateusz znał ten zapach. Często po szkole chodził do pani Ali na obiady. Sam potrafił gotować, ale u pani Ali oprócz obiadu czuł zapach domu, ciepła, serdeczności. Teraz znowu to poczuł. Z uśmiechem wziął obiad od pani Ali i zaprosił wszsytkich do stołu. Usiedli w bałaganie rozmawiając o planach chłopaka.


Chcę się zwolnić – zaczął opowiadać Mateusz. - Mam oszczędności, na ten dom potrzebuję też więcej czasu. Tata wielu rzeczy nie dał rady dopilnować. Ja przyjeżdżałem tylko wtedy kiedy musiałem.


Myślisz zostać tutaj dłużej? - zapytał Antek.


Chciałbym zostać przez wakacje. Pracuję też zdalnie, więc dam radę się utrzymać a pieniądze z prac budowlanych chcę przeznaczyć na ten dom.


Mógłbym ci pomóc z budowlanką. Znam się trochę na tym.


Mateusz spojrzał życzliwiej na Antka.


A ja wam pomogę z obiadami – uśmiechnęła się pani Ala. - Róbcie swoje a ja będę przynosić jedzenie.


Weronika roześmiała się.


Werka a ty co planujesz? - zapytał Antek.


Ja to najchętniej bym tutaj została – dziewczyna rozmarzyła się. - Z rodzicami bywało różnie ale tęsknię za tym miejscem.


Rozumiem cię.



Katarzyna Tercha-Frankiewicz

 
 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Dzień skrzypiec Rozdział II

ROZDZIAŁ II Po pogrzebie odbyła się scypa. Znajomi, których dawno nie widział patrzyli na nich z udawanym współczuciem. Opowiadali o ojcu dobre rzeczy, których Mateusz już nie pamiętał. Miał w głowie

 
 
 

Komentarze


Post: Blog2_Post
  • Facebook
  • Twitter
  • LinkedIn

©2020 by Katarzyna Tercha-Frankiewicz. Stworzone przy pomocy Wix.com

bottom of page